ebooki a Internet

Dlaczego e-booki nie są radykalnie tańsze od zwykłych książek?

Wynika to z dwóch powodów:

  1. z powodu podatków – ebooki obciążone są wyższym podatkiem VAT niż papierowe książki,
  2. oraz wskutek okoliczności (nie mam na to dowodów, ale przypuszczam, że tak jest), iż koszt papieru i transportu stanowi niewielką część ogólnego kosztu wydania książki – w każdym razie mniejszy niż nadwyżka podatku.

Kluczem do obniżki cen ebooków jest zmniejszenie stawki podatku VAT. Tak aby była taka sama stawka podatku na ebooki i papierowe książki. Ktoś może zatem krzyknąć: zatem nic prostszego, zróbcie tak! Przecież popularyzacja czytelnictwa jest wartością priorytetową, a przede wszystkim wpływy podatkowe ze sprzedaży książek są pewnie i tak na tyle niskie, że dla budżetu państwa to bez większej różnicy.

Rodzi się jednak fundamentalny problem prawny. Czym jest ebook? Tak jak różnice pomiędzy papierkową książką i ebookiem są niewielkie, tak równie dużo wspólnego ma ebook i wszelkie materiały na stronach internetowych. W takim stanie rzeczy byłby problem z określeniem co jest ebookiem, a co nie ebookową treścią na stronie internetowej. Prowadziłoby to do sytuacji, w których dostawcy treści elektronicznych robiliby wszystko, aby ich witryny internetowe traktowane były jak ebooki.

Kiedy stajemy się przedsiębiorcami?

Internet stwarza wiele możliwości zarobkowania. Uczynienie z niego stałego źródła dochodu może spowodować zakwalifikowanie danej osoby jako prowadzącą działalność gospodarczą, a zatem będącą przedsiębiorcą. Nie ma znaczenie wola lub brak woli co do zostania przedsiębiorcą. Jeśli aktywność danej osoby wypełnia cechy działalności gospodarczej jest ona przedsiębiorcą.

Działalność gospodarczą trzeba zarejestrować. Ale rejestracja jedynie potwierdza fakt bycia przedsiębiorcą. Nawet bez rejestracji można zostać potraktowanym przez organy publiczne jako przedsiębiorca, a dodatkowo ukaranym za brak zarejestrowania działalności.

Działalność gospodarcza ma trzy cechy:

  1. zarobkowość
  2. ciągłość
  3. zorganizowany charakter

Zarobkować jest rozumiana szeroko. Obejmuje rownież otrzymywanie wynagrodzenia z reklam. Ciągłość należy rozumieć przede wszystkim jako przeciwieństwo zajęć dorywczych. Ciągłość zakłada rownież nieprzerywany charakter tej działalności, jednak wszelkie zaplanowane przerwy nie wykluczają ciagłości. Miarodajne jest jedynie celowe i ostateczne przerwanie działalności (jednak chodzi o zamiar ostateczności w chwili zaprzestawania prowadzenia działaności, co nie wyklucza zmiany zdania w tym zakresie w późniejszym terminie).

Przesłanka zorganizowania jest najciekawsza z punktu widzenia działalność internetowej. Organizacja biura lub innego zakładu pracy (nawet przeznaczonego tylko dla jednej osoby) niewątpliwie świadczy o zorganizowanym charakterze. W działalności internetowej jednak zazwyczaj nie ma biura i temu podobnych rozwiązań instytucjonych. Nie wyklucza to jednak zorganizowanego charakteru działalności, ponieważ można mówić rowniez o zorganizowani działaności jako posegregowaniu dokumentacji na dysku komputera.

Zdaje siebie sprawę, że powyższa analiza nie odpowieda na wszelkie wątpliwości. Cechy działalności gospodarczej są z zasady płynne i nie ma jasno określonych granic, kiedy zaczyna się wypełniać określoną przesłankę.

Charakter prawny lajków

W mojej ocenie, w świetle prawa lajki np. na Facebooku traktować należy jako oświadczenia wiedzy. Lajkowanie z zasady nie zobowiązuje do niczego, a jedynie stanowi  wyraz tego, że oceniamy coś jako fajne, czyli oświadczamy swoją wiedzę na dany temat .

Nie jest wykluczone jednak złożenie poprzez lajka oświadczenia woli (a nie wiedzy), czyli takiego oświadczenia, z którego będą wynikały określone prawa i obowiązki.

Inaczej przedstawiając kwestię, istnieje mozliwość, że poprzez danie lajka zostanie zawarta umowa. Wymagałoby to jednak zajścia szczególnych okoliczności, w szczególności w poście pod którym się lajkuje konieczne byłoby jednoznaczne oświadczenie o konsekwencja dania lajka. Nie może być wtedy wątpliwości, iż następuje odstępstwo od zwyczaju jakim jest posługiwanie się lajkiem jako oświadczeniem woli.

Zarabianie na reklamach jako działalności gospodarcza

Najprostszym i najpopularniejszym sposobem komercjalizacji (monetyzacji) bloga, vloga lub innych filmików na YouTube jest dopuszczenie reklam w ramach AdSense.

Odróżnić trzeba jednak dwie sytuacje:

Osoba chce prowadzić działalność gospodarczą i swój model biznesowy opiera m.in. na przychodach z reklam

Taka sytuacja jest jak najbardziej dopuszczalna. Wiele podmiotów czerpie zyski wyłącznie z reklam, przykładowo komercyjne telewizje lub radio. Może również być lepsza pod względem podatkowym. Zazwyczaj prowadzenie działalności gospodarczej przynosić będzie dodatkowe profity przy dochodach rocznych (nie tylko z reklam, ale ze wszystkiego) przekraczających 85528 zł, lEco próg opłacalności założenia działalności gospodarczej może przypaść już na znacznie niższe dochody. Wszystko zależy od indywidualnych przypadków, głównie od tego jakie nakłady (w sensie jakie wydatki) ponosi się na swoją działalność.

Osoba nie che prowadzić działalności gospodarczej, a jedynie chce sobie „dorobić” na reklamach

W takiej sytuacji może zaistnieć problem, ponieważ to czy ktoś prowadzi działalność gospodarczą, czy nie prowadzi, nie zależy od tego co się chce lub zamierza, lecz od tego co się faktycznie robi. Może być zatem tak, że ktoś nie chce prowadzić działalności gospodarczej, ale w ocenie organów publicznych jego dochody kwalifikują się pod wykonywanie działalności gospodarczej.

W kontekście otrzymywania dochodów z reklam kontekstowych niektórzy uważają, że dla uniknięcia zakwalifikowania pod prowadzenie działalności gospodarczej wystarczy wypłacać wynagrodzenie z reklam raz na rok, albo nawet rzadziej – w każdym razie nieregularnie i w długich okresach czasu. Mnie takie stanowisko nie przekonuje. Nieczęste i nieregularne wypłaty nie mają wpływu na kwalifikację pod działalność gospodarcza. Mała częstotliwość wypłat nie zmienia faktu, że zarabia się stale i regularnie. W mojej ocenie przeszkodą dla uznania aktywności internetowej za działalność gospodarczą może być niezorganizowany charakter takiej pracy. Przykładowo wtedy, kiedy publikowanie w Internecie nie jest jedyną sferą aktywności zawodowej, lecz działalnością całkowicie uboczną, wręcz osobistą i hobbistyczną.

Niedługo zamierzam opublikować kolejny wpis związany z zakwalifikowanie pod prowadzenie działalności gospodarczej, zatem zachęcam do jego odnalezienia za pomocą poniższego tagu „Działalność gospodarcza”.

Z Endomondo na Facebooka

We wpisie „Aplikacje do biegania a dane osobowe” poruszyłem kilka kwestii dotyczących prawnych aspektów aplikacji mobilnych wspierających biegaczy.

Wskazałem tam, że jest różnica prawna czy zebrane informacje o biegu i biegaczu są tylko w telefonie, czy też trafiają na zewnętrzny serwer właściciela danej apki.

A co zatem z sytuacjami, kiedy biegacz wrzuca na Facebooka wyniki swojego biegu (ewentualnie również inne dane). Jeśli traktować te dane jako dane wrażliwe, to w takiej sytuacji dopuszczalne może być przetwarzanie tych informacji, nawet bez zgody, w oparciu o art. 27 ust. 2 pkt 8 ustawy o ochronie danych osobowych. Zgodnie z tym przypisem przetwarzanie wrażliwych danych osobowych jest dopuszczalne, jeżeli przetwarzanie dotyczy danych, które zostały podane do wiadomości publicznej przez osobę, której dane dotyczą. Takim podaniem do publicznej wiadomości jest właśnie zamieszczenia informacji na Facebooku. Trudno o dalej posunięte podanie do publicznej wiadomości.

Gdzie jest Facebook?

Lokalizacja przestrzenna portali społecznościowych może mieć istotne znaczenie prawnie, ale czasami może nie odgrywać żadnej roli. Oczywiście, odpowiedzią na pytanie o lokalizację portalu nie jest wskazanie, że „znajduje się w Internecie”. Internet nie jest przestrzenią w rozumieniu prawa. W świetle prawa, zdarzenie prawne ma miejsce przykładowo w Warszawie lub Nowym Jorku, albo szerzej: Polsce lub USA. Dlatego wszystko co się dzieje w Internecie trzeba przyporządkować konkretnemu (rzeczywistemu) miejscu. Nie jest to łatwe zadanie. Od razu wskazać należy, że miejsce położenia serwera, czyli to miejsce, gdzie faktycznie przetwarzane są dane, niekoniecznie musi mieć znaczenie dla prawa (najczęściej nie będzie miało lub pełnić będzie jedyne pomocniczą rolę).

Odróżnić należy jednak dwa rodzaje stosunków prawnych związanych z portalami społecznościowymi (kryterium podziału jest układ podmiotowy):

  1. te zachodzące pomiędzy „właścicielem” portalu a internautami i innymi osobami,
  2. oraz stosunki prawne pomiędzy dwoma internautami lub innymi osobami, którzy wybrali portal jako sposób komunikacji.

Dwa przykłady na powyższe rozróżnienie:

  • taka sytuacja: aukcja na portalu aukcyjnym – jeden stosunek prawny prawny to stosunek pomiędzy sprzedającym i portalem, a drugi to pomiędzy sprzedającym i kupującym,
  • oraz taka sytuacja: obraźliwy komentarz pod artykułem w gazecie internetowej – jeden stosunek prawny zachodzi pomiędzy autorem komentarza i obrażonym, a drugi pomiędzy tą gazetą internetową i obrażonym.

Nie zawsze zatem strona stosunku prawnego jest portal. Nie ma wtedy znaczenia gdzie znajduje się dana witryna internetowa, przykładowo w jakim państwie ma siedzibę podmiot ją prowadzący. Jednak kiedy stroną stosunku prawnego jest portal, wtedy najczęściej będzie konieczne dokonanie lokalizacji przestrzennej zdarzenia prawnego. Każda dziedzina prawa (np. prawo cywilne lub prawo karne) ma swoje przepisy, które regulują takie kwestie. Nie ma jednej zasady, która wskazywałaby gdzie jest Facebook. Czasami istotna będzie siedziba podmiotu prowadzącego portal, a czasami jedynie miejsce gdzie nastąpiły skutki zdarzenia lub miejsce, w którym wystąpiły przyczyny prowadzące do negatywnych zjawisk.

Kiedy zdjęcie jest utworem fotograficznym?

Już samo postawienie pytania jak w tytule ukazuje, że nie każde zdjęcie jest utworem fortograficznym. Tym samym nie każde zdjęcie jest chronione przez prawo autorskie. Może być tak, że komuś kto zrobił zdjęcie nie będą przesługiwały żadne prawa autorskie. J

akie zatem cechy musi mieć zdjęcie, aby było utorem, a tym smaym było chronione przez prawo autorskie? Na wstępie napiszę, że nie chodzi tutaj o dopełnienie jakichkolwiek formalności. Zdjęcie nie staje się utoworem fotograficznym przez to, że zostało gdzieś zarejestrowane, albo udekorowane znaczkiem wskazującym na ochronę autorską. Zdjęcie jest utoworem, jest ma cechy utworu, czyli:

  • jest przejawem działalności twórczej,
  • a nadto ta działalność twórcza ma indywidualny charakter.

Są to dość ogólne kryteria, stąd nierzadko nie będzie w pełni jasne kiedy zdjęcie jest, a kiedy nie jest utworem. Można jednak posłużyć się takim przykładem. Jeśli ktoś zrobi zwykłe zdjęcie długopisowi, ale też każdy inny kto robiłby zdjęcie temu długopisowi, zrobiłby dokładnie takie samo zdjęcie, to nie byłoby wtedy ani cech twórczych, ani indywidulanyh. Nie wyklucza to jednak, że ktoś tak zrobi to zdjęcie (np. doda oświetlenie lub tło), że będzie ono już miało cechy twórcze.

Wrażliwe dane osobowe

Tegoroczne zmiany w ustawie o ochronie danych osobowych  wzmocniły rolę Administratora Bezpieczeństwa Informacji (ABI). Powołanie ABI jest o tyle korzystne, że wtedy nie trzeba rejestrować u GIODO zbiorów danych osobowych, lecz to ABI prowadzi „własny” rejestr takich zbiorów danych osobowych. Nie jest to jednak całkowita prawda. Nie zawsze powołanie ABI zwalnia z obowiązku zgłoszenia zbiorów danych osobowych do GIODO. Wyjątek ten dotyczy tzw. danych wrażliwych (danych sensytywnych), a konkretnie tych wskazanych w art. 27 ust. 1 ustawy o ochronie danych osobowych.

Danymi wrażliwymi są zatem dane o:

  • pochodzeniu rasowym lub etnicznym,
  • poglądach politycznych,
  • przekonaniach religijnych lub filozoficznych,
  • przynależności wyznaniowej, partyjnej lub związkowej,
  • stanie zdrowia,
  • kodzie genetycznym,
  • nałogach,
  • życiu seksualnym
  • skazaniach, orzeczeniach o ukaraniu i mandatach karnych, a także innych orzeczeniach wydanych w postępowaniu sądowym lub administracyjnym.

Zbiór jakichkolwiek z powyższych danych osobowych trzeba zgłosić do GIODO, nawet jeśli został powołany Administrator Bezpieczeństwa Informacji (ABI).

Powyższy zbiór danych ma istotne znaczenie dla rodzącego się rynku aplikacji, głównie o charakterze zdrowotnych. Konieczność zgłoszenia takich danych do GIODO stanowi tylko jeden z wielu problemów dla świata technologii. Zresztą problem chyba najmniejszy. Więcej napiszę w kolejnym (jutrzejszym) wpisie poświęconym w całości właśnie aplikacjom zdrowotnym w kontekście przetwarzania danych osobowych.

Czy legalne są portale z filmami, serialami, książkami i innymi materiałami?

Często słyszę pytanie jak powyżej. Jest ono jednak błędne, ponieważ w gruncie rzeczy nie ma znaczenia dla użytkowników (internautów) czy takie portale są legalne. Istotne jest jedynie co użytkownik robi w tych portalach. Jego odpowiedzialność jest niezależna od sytuacji prawnej serwisu. Podobnie jak nie ma znaczenia dla odpowiedzialności kwestia odpłatności. Niezależnie czy za korzystanie z portalu się płaci, czy nie, można ponieść negatywne konsekwencje tytułem naruszenia praw autorskich.

Z zasady taki portal (jako forum warezowe) nie będzie ponosił odpowiedzialności za zamieszczane tam przez użytkowników treści, nawet jeśli są to materiały pirackie. Ważne w tym względzie jest, że to nie portal zamieszcza takie materiały, lecz robią to użytkownicy. Brak odpowiedzialności wynika z art. 14 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Zwolnienie z odpowiedzialności trwać będzie aż do czasu uzyskania zawiadomienia o pirackich treściach. Ostatnio jednak zapadło orzeczenie w sprawie dotyczącej portalu chomikuj.pl, w ktorym zobowiązano właściciela tego portalu, aby poprzez Googla sprawdzał czy aby czasem na chomikuj.pl nie ma żadnych pirackich treści (tak wyrok Sądu Okręgowego w Krakowie z 27.5.2015 r., sygn. akt IX GC 791/12). Na razie jest to jedyne orzeczenie tego typu i możliwe, że zostanie ono zmienione przez sądy wyższej instancji.

W znacznej gorszej sytuacji są użytkownicy portali, ponieważ to oni są rzeczywsitymi dostarczycielami treści. Portal to jedynie platforma (infrastruktura techniczna) i z zasady podmiot go prowadzący nie wie jakie konkretnie treści  wywiesili w tym portalu poszczególni użytkownicy. Nie ma wątpliwości, że w sytuacji gdy użytkownik udostępnia piracki plik innym użytkownikom do ściągnięcia, to będzie ponisił odpowiedzialności, ponieważ rozpowszechnia taki matariał. Najczęściej jest tak, a prawie zawsze w sieciach p2p, że rozpowszechnianie towarzyszy ściągnięciu pliku. Innymi słowy, wprawdzie ściągamy plik jedynie na swoje potrzeby, ale automatycznie dzieje się tak, iż inni użytkownicy mogą ten plik ściągnąć od nas. Czasami, jak przykładowo na chomikuj.pl, udostępnianie materiałów jest premiowane.

Kontrowersyjna prawnie jest natomiast możliwość ponoszenia odpowiedzialności za samo ściągnięcie pirackiego pliku na swój komputer. Nie jest to całkowicie jasne na tle prawa. Internet ma zbyt różnorodną strukturę techniczną, aby jednoznacznie stwierdzić czy jest to prawnie dopuszczalne, czy zakazane.  W większości przypadków uznaje się (z czym zgadzam się), iż nie można wyciągać z tego tytułu negatywnych konsekwencji prawnych. Jednak niektórzy twierdzą inaczej.