Kiedy stajemy się przedsiębiorcami?

Internet stwarza wiele możliwości zarobkowania. Uczynienie z niego stałego źródła dochodu może spowodować zakwalifikowanie danej osoby jako prowadzącą działalność gospodarczą, a zatem będącą przedsiębiorcą. Nie ma znaczenie wola lub brak woli co do zostania przedsiębiorcą. Jeśli aktywność danej osoby wypełnia cechy działalności gospodarczej jest ona przedsiębiorcą.

Działalność gospodarczą trzeba zarejestrować. Ale rejestracja jedynie potwierdza fakt bycia przedsiębiorcą. Nawet bez rejestracji można zostać potraktowanym przez organy publiczne jako przedsiębiorca, a dodatkowo ukaranym za brak zarejestrowania działalności.

Działalność gospodarcza ma trzy cechy:

  1. zarobkowość
  2. ciągłość
  3. zorganizowany charakter

Zarobkować jest rozumiana szeroko. Obejmuje rownież otrzymywanie wynagrodzenia z reklam. Ciągłość należy rozumieć przede wszystkim jako przeciwieństwo zajęć dorywczych. Ciągłość zakłada rownież nieprzerywany charakter tej działalności, jednak wszelkie zaplanowane przerwy nie wykluczają ciagłości. Miarodajne jest jedynie celowe i ostateczne przerwanie działalności (jednak chodzi o zamiar ostateczności w chwili zaprzestawania prowadzenia działaności, co nie wyklucza zmiany zdania w tym zakresie w późniejszym terminie).

Przesłanka zorganizowania jest najciekawsza z punktu widzenia działalność internetowej. Organizacja biura lub innego zakładu pracy (nawet przeznaczonego tylko dla jednej osoby) niewątpliwie świadczy o zorganizowanym charakterze. W działalności internetowej jednak zazwyczaj nie ma biura i temu podobnych rozwiązań instytucjonych. Nie wyklucza to jednak zorganizowanego charakteru działalności, ponieważ można mówić rowniez o zorganizowani działaności jako posegregowaniu dokumentacji na dysku komputera.

Zdaje siebie sprawę, że powyższa analiza nie odpowieda na wszelkie wątpliwości. Cechy działalności gospodarczej są z zasady płynne i nie ma jasno określonych granic, kiedy zaczyna się wypełniać określoną przesłankę.

Charakter prawny lajków

W mojej ocenie, w świetle prawa lajki np. na Facebooku traktować należy jako oświadczenia wiedzy. Lajkowanie z zasady nie zobowiązuje do niczego, a jedynie stanowi  wyraz tego, że oceniamy coś jako fajne, czyli oświadczamy swoją wiedzę na dany temat .

Nie jest wykluczone jednak złożenie poprzez lajka oświadczenia woli (a nie wiedzy), czyli takiego oświadczenia, z którego będą wynikały określone prawa i obowiązki.

Inaczej przedstawiając kwestię, istnieje mozliwość, że poprzez danie lajka zostanie zawarta umowa. Wymagałoby to jednak zajścia szczególnych okoliczności, w szczególności w poście pod którym się lajkuje konieczne byłoby jednoznaczne oświadczenie o konsekwencja dania lajka. Nie może być wtedy wątpliwości, iż następuje odstępstwo od zwyczaju jakim jest posługiwanie się lajkiem jako oświadczeniem woli.

Zarabianie na reklamach jako działalności gospodarcza

Najprostszym i najpopularniejszym sposobem komercjalizacji (monetyzacji) bloga, vloga lub innych filmików na YouTube jest dopuszczenie reklam w ramach AdSense.

Odróżnić trzeba jednak dwie sytuacje:

Osoba chce prowadzić działalność gospodarczą i swój model biznesowy opiera m.in. na przychodach z reklam

Taka sytuacja jest jak najbardziej dopuszczalna. Wiele podmiotów czerpie zyski wyłącznie z reklam, przykładowo komercyjne telewizje lub radio. Może również być lepsza pod względem podatkowym. Zazwyczaj prowadzenie działalności gospodarczej przynosić będzie dodatkowe profity przy dochodach rocznych (nie tylko z reklam, ale ze wszystkiego) przekraczających 85528 zł, lEco próg opłacalności założenia działalności gospodarczej może przypaść już na znacznie niższe dochody. Wszystko zależy od indywidualnych przypadków, głównie od tego jakie nakłady (w sensie jakie wydatki) ponosi się na swoją działalność.

Osoba nie che prowadzić działalności gospodarczej, a jedynie chce sobie „dorobić” na reklamach

W takiej sytuacji może zaistnieć problem, ponieważ to czy ktoś prowadzi działalność gospodarczą, czy nie prowadzi, nie zależy od tego co się chce lub zamierza, lecz od tego co się faktycznie robi. Może być zatem tak, że ktoś nie chce prowadzić działalności gospodarczej, ale w ocenie organów publicznych jego dochody kwalifikują się pod wykonywanie działalności gospodarczej.

W kontekście otrzymywania dochodów z reklam kontekstowych niektórzy uważają, że dla uniknięcia zakwalifikowania pod prowadzenie działalności gospodarczej wystarczy wypłacać wynagrodzenie z reklam raz na rok, albo nawet rzadziej – w każdym razie nieregularnie i w długich okresach czasu. Mnie takie stanowisko nie przekonuje. Nieczęste i nieregularne wypłaty nie mają wpływu na kwalifikację pod działalność gospodarcza. Mała częstotliwość wypłat nie zmienia faktu, że zarabia się stale i regularnie. W mojej ocenie przeszkodą dla uznania aktywności internetowej za działalność gospodarczą może być niezorganizowany charakter takiej pracy. Przykładowo wtedy, kiedy publikowanie w Internecie nie jest jedyną sferą aktywności zawodowej, lecz działalnością całkowicie uboczną, wręcz osobistą i hobbistyczną.

Niedługo zamierzam opublikować kolejny wpis związany z zakwalifikowanie pod prowadzenie działalności gospodarczej, zatem zachęcam do jego odnalezienia za pomocą poniższego tagu „Działalność gospodarcza”.

Co oznacza przetwarzanie danych osobowych?

We wpisach na tym blogu wielokrotnie pojawia się pojęcie przetwarzania danych. Staram się go zresztą unikać w celu minimalizowania typowo prawniczego żargonu, ale czasami posłużenie się nim jest najprostszym rozwiązaniem. Ogólnie ujmując przetwarzanie danych osobowych to wszystko to co robi się z danymi osobowymi. Zatem jak coś robi się z danymi, to się je przetwarza:)
Ustanowiona w art. 7 pkt 2 ustawy o ochronie danych osobowych definicja przetwarzania danych mówi, że przez przetwarzanie danych rozumie się „jakiekolwiek operacje wykonywane na danych osobowych”, a nadto wprost określa przykładowy katalog takich operacji, tj.:
  • zbieranie,
  • utrwalanie,
  • przechowywanie,
  • opracowywanie,
  • zmienianie,
  • udostępnianie,
  • usuwanie.

W ustawie podkreślono, że z przetwarzaniem wiążą się zwłaszcza operacje, które wykonuje się w systemach informatycznych.

Z kolei za dane osobowe, czyli informacje, które się przetwarza, uważa się w myśl art. 6 ust. 1 ustawy o ochronie danych osobowych, wszelkie informacje dotyczące zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osoby fizycznej.

Podstawa przetwarzania danych osobowych w Internecie Rzeczy

W  przypadku Internetu Rzeczy aktualne są te same podstawy przetwarzania danych osobowych co w każdym innym przypadku. Dla Internetu Rzeczy nie ma  szczególnych regulacji w tym zakresie. W oparciu o art. 23 ust. 1 ustawy o ochronie danych osobowych można wskazać kilka sytuacji (tzw. podstaw przetwarzania), w których dopuszczalne jest przetwarzanie danych osobowych:

  1. Przetwarzanie za zgodą osoby, której dotycząca dane, przy czym:
    • zgoda ta może obejmować również przetwarzanie danych w przyszłości, jeżeli nie zmienia się cel przetwarzania,
    • wyjątkiem jest usunięcie danych – wtedy nie trzeba zgody,
    • bez zgody można przetwarzać (do czasu, gdy uzyskanie zgody będzie możliwe) również kiedy przetwarzanie to jest niezbędne dla ochrony żywotnych interesów osoby, której dane dotyczą, a uzyskanie zgody jest niemożliwe,
  2. Przetwarzanie danych jest niezbędne dla zrealizowania uprawnienia lub spełnienia obowiązku wynikającego z przepisu prawa (obecnie jednak nie sposób wskazać jakiegoś miarodajnego przepisu prawa),
  3. Przetwarzanie jest konieczne do realizacji umowy lub do podjęcia działań przed zawarciem umowy na żądanie osoby, której dane dotyczą (dotyczy to zatem jedynie zawiązania stosunku prawnego),
  4. Przetwarzanie jest niezbędne do wykonania określonych prawem zadań realizowanych dla dobra publicznego (trudno to sobie wyobrazić w przypadku mobilnych apek),
  5. Przetwarzanie jest to niezbędne dla wypełnienia prawnie usprawiedliwionych celów realizowanych przez administratorów danych albo odbiorców danych, a przetwarzanie nie narusza praw i wolności osoby, której dane dotyczą. Za prawnie usprawiedliwiony cel uważa się w szczególności:
  • marketing bezpośredni własnych produktów lub usług administratora danych;
  • dochodzenie roszczeń z tytułu prowadzonej działalności gospodarczej.
Specyficzna wymogi dotyczą danych wrażliwych, o czym pisałem w poprzednich wpisach.
Mając powyższe na uwadze najbardziej adekwatną podstawą do przetwarzania danych osobowych w przypadku Internetu Rzeczy jest zgoda osoby, które dane dotyczą. Nie można jednak wykluczyć rownież powołania sie na prawnie usprawiedliwione cele.

Z Endomondo na Facebooka

We wpisie „Aplikacje do biegania a dane osobowe” poruszyłem kilka kwestii dotyczących prawnych aspektów aplikacji mobilnych wspierających biegaczy.

Wskazałem tam, że jest różnica prawna czy zebrane informacje o biegu i biegaczu są tylko w telefonie, czy też trafiają na zewnętrzny serwer właściciela danej apki.

A co zatem z sytuacjami, kiedy biegacz wrzuca na Facebooka wyniki swojego biegu (ewentualnie również inne dane). Jeśli traktować te dane jako dane wrażliwe, to w takiej sytuacji dopuszczalne może być przetwarzanie tych informacji, nawet bez zgody, w oparciu o art. 27 ust. 2 pkt 8 ustawy o ochronie danych osobowych. Zgodnie z tym przypisem przetwarzanie wrażliwych danych osobowych jest dopuszczalne, jeżeli przetwarzanie dotyczy danych, które zostały podane do wiadomości publicznej przez osobę, której dane dotyczą. Takim podaniem do publicznej wiadomości jest właśnie zamieszczenia informacji na Facebooku. Trudno o dalej posunięte podanie do publicznej wiadomości.

Gdzie jest Facebook?

Lokalizacja przestrzenna portali społecznościowych może mieć istotne znaczenie prawnie, ale czasami może nie odgrywać żadnej roli. Oczywiście, odpowiedzią na pytanie o lokalizację portalu nie jest wskazanie, że „znajduje się w Internecie”. Internet nie jest przestrzenią w rozumieniu prawa. W świetle prawa, zdarzenie prawne ma miejsce przykładowo w Warszawie lub Nowym Jorku, albo szerzej: Polsce lub USA. Dlatego wszystko co się dzieje w Internecie trzeba przyporządkować konkretnemu (rzeczywistemu) miejscu. Nie jest to łatwe zadanie. Od razu wskazać należy, że miejsce położenia serwera, czyli to miejsce, gdzie faktycznie przetwarzane są dane, niekoniecznie musi mieć znaczenie dla prawa (najczęściej nie będzie miało lub pełnić będzie jedyne pomocniczą rolę).

Odróżnić należy jednak dwa rodzaje stosunków prawnych związanych z portalami społecznościowymi (kryterium podziału jest układ podmiotowy):

  1. te zachodzące pomiędzy „właścicielem” portalu a internautami i innymi osobami,
  2. oraz stosunki prawne pomiędzy dwoma internautami lub innymi osobami, którzy wybrali portal jako sposób komunikacji.

Dwa przykłady na powyższe rozróżnienie:

  • taka sytuacja: aukcja na portalu aukcyjnym – jeden stosunek prawny prawny to stosunek pomiędzy sprzedającym i portalem, a drugi to pomiędzy sprzedającym i kupującym,
  • oraz taka sytuacja: obraźliwy komentarz pod artykułem w gazecie internetowej – jeden stosunek prawny zachodzi pomiędzy autorem komentarza i obrażonym, a drugi pomiędzy tą gazetą internetową i obrażonym.

Nie zawsze zatem strona stosunku prawnego jest portal. Nie ma wtedy znaczenia gdzie znajduje się dana witryna internetowa, przykładowo w jakim państwie ma siedzibę podmiot ją prowadzący. Jednak kiedy stroną stosunku prawnego jest portal, wtedy najczęściej będzie konieczne dokonanie lokalizacji przestrzennej zdarzenia prawnego. Każda dziedzina prawa (np. prawo cywilne lub prawo karne) ma swoje przepisy, które regulują takie kwestie. Nie ma jednej zasady, która wskazywałaby gdzie jest Facebook. Czasami istotna będzie siedziba podmiotu prowadzącego portal, a czasami jedynie miejsce gdzie nastąpiły skutki zdarzenia lub miejsce, w którym wystąpiły przyczyny prowadzące do negatywnych zjawisk.

Aplikacje do biegania a dane osobowe

Znane mi apki wspierające bieganie wymagają założenia konta (profilu użytkownika). Tym sam nie ma wątpliwości, że dochodzi do gromadzenie danych osobowych. Pytanie jednak czy te dane gromadzone są jedynie w smartfonie, czy też może trafiają gdzieś dalej? Jeśli konto które zakładamy w aplikacji mobilnej umożliwia zalogowanie się do konta na portalu internetowym, to tym samym oczywiste jest, że te dane musiały zostać przekazane z telefonu na zewnętrzny serwer. W efekcie nie ma wątpliwości co do potrzeby ochrony takich danych i, w przypadku polskiego prawa, stosowania ustawy o ochronie danych osobowych.

Aplikacje służące bieganiu gromadzą jednak nie tylko informacje o przebiegniętych kilometrach, lecz również informacje, które mogą zostać zakwalifikowane jako dane zdrowotne w rozumieniu art. 27 ustawy o ochronie danych osobowych. Byłyby to zatem wrażliwe dane osobowe, przetwarzanie których możliwe jest tylko w ściśle określonych przypadkach. Co istotne, warunki ich przetwarzania zostały tak skonstruowane, że zazwyczaj nie sposób ich spełnić w przypadku aplikacji mobilnych, ewentualnie uczynienie im zadość wymagałoby tak daleko idących komplikacji, iż zniechęcałoby to do posługiwania się aplikacją mobilną.

Fundamentalnym problemem prawnym w przypadku aplikacji mobilnych dedykowanych biegaczom, podobnie jak w przypadku aplikacji typowo zdrowotnych, jest przetwarzanie wrażliwych danych osobowych. Sama informacja o przebiegniętej trasie nie jest dana zdrowotną, ale inne dane w tych aplikacjach zamieszczane mogą już mieć taki charakter. Nie ma nawet znaczenia na ile są to dane rzetelne – ważne, że opisują parametry organizmu biegacza.

Dwa kluczowe problemy Internetu Rzeczy

Gdyby chcieć krótko odpowiedzieć na pytanie:

Dlaczego Internet Rzeczy jest taki problematyczny z punktu widzenia prawa?

to wskazać należy dwa powody, które przewijają się w większości opracowań dotyczących Internetu Rzeczy:

po pierwsze,

W Internecie Rzeczy kontaktują się pomiędzy sobą nie ludzie, lecz maszyny.

a po drugie,

W Internecie Rzeczy dane osobowe pełnią rolę danych technicznych.

Sprzedaż jedzenia przez Internet

W ostatnich 2-3 latach szybko rozwinęła się w Polsce internetowa sprzedaż artykułów spożywczych i gotowych posiłków. Dynamiczny rozwój tego segmentu rynku e-commerce jest przede wszystkim pochodną korzystania z takiego kanału dystrybucji przez duże firmy, w szczególności Alma, Piotr i Paweł oraz Tesco. W tym wpisie zajmę się głównie kwestią prawa do zwrotu towaru kupionego w Internecie bez podania przyczyny. Prawo to na tyle ugruntowało się w świadomości konsumentów, że warto zastanowić się czy obejmuje również artykuły spożywcze. Nie można nie wspomnieć, że wiele sklepów stworzyło swoje aplikacje mobilne ułatwiające takie zakupy.

W pierwszej kolejności określić należy czego dotyczył będzie wpis. A więc przez internetowy zakup artykułów spożywczych (jedzenia) rozumiem takie sytuację:

  1. kupno online poszczególnych artykułów z supermarketu,
  2. zamówienie online gotowego jedzenia wybranego ze stałej oferty sklepu lub restauracji (czyli jedzenia przyrządzonego na zamówienie dla kupującego),
  3. zamówienie przez Internet jedzenia przystosowanego wprost dla naszych potrzeb (najczęściej chodzi tutaj o kupno zdrowych posiłków o określonej wartości kalorycznej, ewentualnie dodatkowo z określeniem innym parametrów).

Analizę prawną wyżej wymienionych przypadków zaczną od końca, ponieważ tak łatwiej mi przedstawić spostrzeżenia:)

Ad 3.

W przypadku otrzymywania gotowych posiłków przygotowanych na specjalne zamównie w pierwszej kolejności należy rozważyć, czy aby czasem w takiej sytuacji nie jest całkowicie wyłączone stosowanie ustawy o prawach konsumenta na podsatwie art. 3 ust. 1 pkt 3 tej ustawy. Wtedy prawa kupującego byłyby znacznie skromniejsze niż przy innych rodzajach zakupów online. W mojej jednak ocenie wyłącznie to nie dotyczy zamówienia posiłku na specjalne życzenie.

Przywołany przepis dotyczy wprawdzie sprzedaży środków spożywczych i jedzenia, ale tylko w ramach tzw. sprzedaży obwoźnej. Czyli byłby on miarodajny dla tzw. „Pana Kanapki”. Taki sprzedawca nie dostarcza produktów na zamówienie, lecz kupujący muszą dostosować się do jego oferty. Na marginesie dodam zatem wprost, że zakupy u „Pana Kanapki”, to nie jest sprzedaż konsumencka, stąd prawa kupującego nie są tak szerokie jak w zakupach konsumenckich.

Wracając do tematu – to, że stosowanie ustawy o prawach konsumenta nie jest wyłączone w przypadku zamówienia gotowego posiłku, nie oznacza, iż można dokonać zwrotu. Uważam, że w art. 38 ustawy o prawach konsumenta można wskazać aż cztery podstawy prawne, które będą wskazywały, że takiego jedzenie nie można oddać bez podania przyczyny i domagać się zwrotu ceny. Nie twierdzę, że każda z tych podstaw jest właściwa, ale wydaje mi się, iż w ogromnej większości przypadków choć jedna będzie adekwatna. A jedna wystarczy. Podstawy te zawarte są w pkt 1, 2, 4 i 5 w art. 38 ustawy o prawach konsumenta. Kolejna jest to:

  • Świadczenie usługi, jeżeli przedsiębiorca wykonał w pełni usługę za wyraźną zgodą konsumenta, uprzednio poinformowanego o utracie prawa zwrotu (w tym przypadku zamówienie traktuje się jako zakup usługi, a nie towaru, co według mnie ma sens).
  • Towar jest nieprefabrykowany (wyprodukowany według specyfikacji konsumenta lub służy zaspokojeniu jego zindywidualizowanych potrzeb).
  • Towar ulega szybkiemu zepsuciu lub ma krótki termin przydatności do spożycia (zazwyczaj gotowe jedzenia takie właśnie jest, zresztą według mnie samo ostygnięcie jedzenia można potraktować jako jego zepsucie lub niezdatność do spożycia).
  • Towar dostarczany jest w zapieczętowanym opakowaniu i po otwarciu tego opakowania nie można go zwrócić ze względu na ochronę zdrowia lub z powodów higienicznych (z moich doświdczeń wynika, że posiłki zazwyczaj są dostarczane w hermetycznie zamknietych opakowaniach, tj. w takich plastikowych pojemnikach z wieczkiem będącym przyklejoną folią. Chyba tylko pizza dostarczana jest w papierowych pudełkach).

Ad 2.

W przypadku zamawiania online gotowych posiłków ze standardowej oferty w grę wchodzić zaś mogą dwie podstawy, które będą stanowiły przeszkodę do zwrotu towaru bez podania przyczyny. Zgodnie z art. 38 pkt 4 i 5 ustawy o prawach konsumenta będzie to:

  • Szybkie psucie się towaru.
  • Dostarczenie towaru w zapieczętowym opakowaniu.

Ad 1.

Z kolei przy zakupieniu przez Interent jedynie produktów spożywczych z supermarketu czasami będzie możliwy, a czasami nie, zwrot towarów. Wszystko zależy od tego jaki to towar. Nie będzie można zwrócić towarów szybko psujących się, jak też towarów dostarczonych w zapieczetowanych opakowaniach, jesli zostały otwarte.